Ograniczenie wolności za zniesławienie prof. Chazana. Sąd skazał Annę G.

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa skazał Annę G. za zniesławienie i znieważenie prof. Bogdana Chazana. Kobieta zamieściła na Facebooku nieprawdziwe wpisy obrażające lekarza, w których sugerowała m.in., że miał on jej odmówić wykonania cesarskiego cięcia. Sąd wymierzył jej karę ograniczenia wolności w postaci prac społecznych przez 1 rok i 3 miesiące w wymiarze 30 godzin miesięcznie. Ponadto, zobowiązał oskarżoną do opublikowania oświadczenia i podał wyrok do publicznej wiadomości. Zasądził też od Anny G. kwotę 1000 zł zadośćuczynienia na organizację Mothercare International w Polsce. Prof. Chazana reprezentowali prawnicy Ordo Iuris.

W 2016 r. Anna G. zamieściła na Facebooku wpisy sprzeczne z prawdą i znieważające prof. Bogdana Chazana. W treści postów m.in. określała go słowami powszechnie uważanymi za obelżywe. Pomówiła go też o to, że miał odmówić jej cesarskiego cięcia powołując się na religijne przykazania oraz o „niszczenie” współpracowników w szpitalu. Wpisy były niezgodne z prawdą i naraziły prof. Chazana na utratę zaufania niezbędną do wykonywania zawodu lekarza i nauczyciela akademickiego.  Treść postów została bezrefleksyjnie powielona przez licznych użytkowników Facebooka i niektóre media. Artykuł oparty na wpisach Anny G. zamieściły media o krajowym zasięgu.

W związku z nieprawdziwymi zarzutami wobec prof. Chazana, prawnicy Ordo Iuris wystąpili ze skargą na policję mającą na celu identyfikację oskarżonej a następnie przekazaną do właściwego sądu jako prywatne oskarżenie. Proces na wniosek oskarżyciela prywatnego miał jawny charakter. W toku postępowania, Anna G. wielokrotnie, bo przez prawie 2 lata, sabotowała wezwania sądu do stawienia się na rozprawie. W związku z tym w listopadzie 2018 r. sąd uwzględnił wniosek prawników Ordo Iuris o przymusowe doprowadzenie oskarżonej na rozprawę za pośrednictwem policji. Oskarżona nie przyznała się do zarzucanych czynów i nie wykazała skruchy. Jednocześnie, Anna G.  nie przedstawiła dowodów potwierdzających prawdziwość wpisów objętych aktem oskarżenia.

cały artykuł na: https://polskimagazyn.co.uk/ograniczenie-wolnosci-za-znieslawienie-prof-chazana-sad-skazal-anne-g/

źródło: Polski Magazyn w UK

Królestwo Tonga – Polacy PAMIĘTAJĄ!

 

Flaga Królestwa Tonga

W 1939 r., po agresji Niemiec na Polskę, Królestwo Tonga było jednym z pierwszych państw, które wypowiedziało  wojnę III Rzeszy – i nie poprzestało na tym! W momencie, gdy światowe mocarstwa “skuliły ogon pod siebie” – za wszelką cenę unikając konfrontacji z Hitlerem, niezwykły gest nadszedł z tej oddalonej o ponad szesnaście tysięcy kilometrów wyspy. W ramach publicznej zbiórki pieniędzy społeczeństwo Tonga kupiło dla Polski trzy myśliwce Spitfire.

Chrześcijanie  z odległej wyspy na Pacyfiku

Herb Królestwa Tonga

Królestwo Tonga jest malutkim krajem leżącym na południowym Pacyfiku, stanowiącym część Polinezji. Jego obszar łącznie liczy 748 km². Łącznie – gdyż państewko to zajmuje 170 wysp wchodzących w trzy grupy wysp: Tongatapu, Haapai, Wawau, rozrzuconych od Nowej Zelandii aż po Hawaje. Ludność tego kraju liczy około 106 000 mieszkańców czyli tyle ile nasz rodzimy Koszalin. Co ciekawe kraj ten nie został nigdy skolonizowany.

Jeśli chodzi o ustrój to państwo jest monarchią konstytucyjną z silnym autorytetem króla i ministrami – często mianowanymi dożywotnio! Przeważająca większość mieszkańców Tonga to chrześcijanie (głównie metodyści i katolicy). Od 1970 roku państewko jest członkiem brytyjskiej Wspólnoty Narodów.

Królowa Salote Tupou III w szacie koronacyjnej 1918 r.

Sojusznicy z drugiego końca globu

We wrześniu 1939 roku, władająca od 21 lat wyspiarskim państwem królowa Salote Tupou III, postanowiła na znak solidarności z Polską wypowiedzieć wojnę III Rzeszy oraz przystąpić do obozu Aliantów. Był to wielki gest ze strony tych małych Wysp. Następnie,  społeczeństwo zszokowane brakiem jakiejkolwiek wymiernej reakcji ze strony sojuszników naszego kraju, w ramach zbiórki, notabene przypominającej polską przedwojenną zbiórkę Funduszu Obrony Narodowej na ORP “Orzeł”, uzbierało łączną kwotę 15 000 funtów (obecnie około 3 miliony USD). Suma ta pozwoliła na zakup trzech myśliwców Supermarine Spitfire, nazwanych: Queen Sālote, Prince Tungi i King Tupou I, które zostały przekazane Aliantom.

Znane są losy dwóch pierwszych samolotów. Queen Sālote znalazła się na wyposażeniu 602 Dywizjonu RAF, a latał na niej irlandzki as myśliwski Paddy Finucane. W  czasie jednego z lotów na niemieckie pozycje we Francji 15 lipca 1942 roku, samolot został trafiony w chłodnicę i wskutek nieudanego wodowania zatonął wraz z pilotem. Prince Tungi, trafił do 485. Eskadry, którą w 1944 roku przeniesiono w rejon Morza Śródziemnego. Służbę zakończył w momencie, gdy zabrakło mu paliwa i rozbił się na Sycylii.

W 2016 roku nasz kraj nawiązał oficjalne stosunki dyplomatyczne z Królestwem Tonga.

(red.)

 

Czarnoskórzy Polacy – czyli o rzekomym rasizmie nad Wisłą…

Izu Ugonoh, polski bokser celebrujący Dzień Flagi (źródł – Twitter)

W ostatnim czasie jesteśmy świadkami ogromnego natężenia prób pisania nowej historii. Po ponad 70 latach od zakończenia wojny z najważniejszych światowych środków przekazu dowiadujemy się o rzekomej współpracy Polski z Niemcami przy mordowaniu Żydów, o domniemanym rasizmie w Armii Krajowej i oczywiście o „polskich obozach zagłady”. Jednak niedawne dokonanie klubu „Idź Pod Prąd”, którego członkowie odnaleźli w Londynie grób czarnoskórego AK-owca, stawia co najmniej w kłopotliwej sytuacji media propagujące takie teorie.

 

Rzekomy „rasizm” w II RP i Armii Krajowej

Manipulacje w wykonaniu największych koncernów medialnych, takich jak m.in.: brytyjskie BBC, amerykańskie CNN, czy niemieckie ZDF i szwajcarsko-niemiecki Ringier Axel Springer (wydawca m.in.: polskiego „Newsweeka”, gazety „Fakt” oraz portalu internetowego Onet.pl), zmierzają w prostej linii do fałszowania historii. Odbywające się na naszych oczach próby przekłamywania faktów, doszły już do takiego poziomu absurdu, że Polskiemu Państwu Podziemnemu oprócz Holokaustu zarzuca się także rasizm, a dzisiejsze polskie rodziny i kombatanci, idący alejami Warszawy 11 listopada, są na forum Unii Europejskiej nazywani faszystami i zwolennikami supremacji białej rasy

Jeszcze bardziej szokujący jest fakt, że nazwani w ten sposób zostali, także biorący udział w marszu niepodległości, czarnoskórzy Polacy…

W kontekście tych tragi-komicznych pomówień, płynących zarówno z Brukseli jak i z większości „mainstreamowych” mediów, warto przypomnieć niedawne zdarzenie przywracające pamięć jednemu z setek tysięcy polskich bohaterów z czasu II wojny światowej.

Bohater „Murzyn” w szeregach AK

Zdjęcie O’Browna z okładki jego płyty wydanej w 1928 r. w Warszawie

Pod koniec minionego roku w Londynie, nasi rodacy – zrzeszeni w londyńskim klubie „Idź Pod Prąd”, odnaleźli grób Augusta Agboli O’Browna – czarnoskórego AK-owca i uczestnika Powstania Warszawskiego, którego losy niemal w pełni udało się udokumentować.

W kontekście oszczerczych twierdzeń, sugerujących m.in. że II RP była rzekomo państwem podobnym do faszystowskich Niemiec, warto zapoznać się z poniższym, barwnym życiorysem nigeryjskiego muzyka – a zarazem polskiego patrioty.

Podróż z Afryki nad Wisłę

Augustine Agboola O’Brown urodził się w 1895 r. w Lagos, na terenie dzisiejszej Nigerii. Do naszego kraju przyjechał w 1922 r. Zamieszkał w Warszawie przy ul. Złotej. Od tamtej pory w polskich dokumentach figuruje pod imionami August Agbola. Po kilku latach ożenił się z Polką – Zofją Pykówną, z którą miał dwóch synów: Ryszarda i Aleksandra.

Z zawodu był muzykiem jazzowym – perkusistą. Ze względu na duży talent szybko zaczął cieszyć się niezwykłą popularnością w kręgach kulturalnych stolicy. Rozpoczął współpracę z jednym z awangardowych zespołów i regularne występy w renomowanych warszawskich klubach. Relacje między Nigeryjczykiem i Polakami układały się tak dobrze, że koledzy z jazzbandu postanowili zmienić nazwę grupy na „Murzyńska orkiestra” – i to przede wszystkim pod tym szyldem przeszli do muzycznej historii stolicy.

O’Brown i „Murzyńska orkiestra” znaczne uznanie w środowisku zyskali też dzięki występom w kawiarni artystycznej „Mała Ziemiańska”. Było to jedno z najbardziej prestiżowych miejsc w Warszawie okresu międzywojennego, stanowiące centrum spotkań twórców i inteligencji. Do stałych bywalców lokalu należeli m.in. Jan Lechoń, Bolesław Wieniawa-Długoszowski, Antoni Słonimski, Kazimierz Wierzyński, Franciszek Fiszer oraz Julian Tuwim. Występował tam też m.in. Chór „Dana” z Witoldem Lutosławskim.

Międzywojenny warszawski jazz

W 1928 r. August Agbola nagrał w stolicy album jazzowy. Według nigeryjskich źródeł był pierwszym zachodnioafrykańskim jazzmanem na świecie, któremu udało się tego dokonać –na stosunkowo młodym rynku fonograficznym. Płyta została wydana przez „Syrena Record” – największą w Polsce i trzecią w Europie wytwórnię płyt winylowych. Przybysz znad Nigru występował też w Polskim Radiu.

Przyjazd O’Browna do Warszawy nie był przypadkowy. Nasza stolica cieszyła się wówczas renomą jednego z najbardziej barwnych i dynamicznie rozwijających się ośrodków kulturalnych na świecie, z tętniącą życiem sceną jazzową. W wielu relacjach z tamtych czasów, nie bez powodu, nazywana była Paryżem Północy. Miało to zresztą związek też z faktem, że przyjezdnych z czarnego kontynentu nad Wisłą nie brakowało – już w latach 20. powstała u nas spora afrykańska diaspora.

Warszawa stanowiła swoiste „Eldorado” dla twórców, ponieważ szerzący się w Zachodniej Europie nazizm nie sprzyjał rozwojowi kultury. Naziści uważali jazz za podludzki gatunek muzyki, wyrażający afrykańską zwierzęcość. W Niemczech muzyka jazzowa była zakazana, nie wspominając już o tym, że Afrykańczycy spotykali się tam z represjami za sam kolor skóry…

O’Brown w szeregach Polski Podziemnej

Z biegiem kolejnych lat Nigeryjczyk jeszcze bardziej zżył się nie tylko ze swoim stołecznym środowiskiem, ale także z naszą ojczyzną. Kiedy w 1939 r. Niemcy zaatakowali Polskę zgłosił się jako ochotnik do udziału w kampanii wrześniowej. Brał udział w obronie miasta uczestnicząc w walkach na Ochocie. Po zajęciu naszego kraju przez hitlerowców i ZSRR wstąpił do Związku Walki Zbrojnej, gdzie otrzymał pseudonim „Ali”. Od 1942 r. należał do Armii Krajowej, do VI Oddziału BIP (Biuro Informacji i Propagandy). Był także zaangażowany w działania konspiracyjne przy pomocy uciekinierom z getta.

Podczas Powstania Warszawskiego, w stopniu strzelca przydzielony został do oddziału Aleksandra Marcińskiego (ps. „Łabędź”). Batalion „Iwo”, dowodzony przez Marcińskiego, prowadził ciężkie walki na terenie Śródmieścia Południowego – w rejonie ulic Wspólnej, Wilczej, Marszałkowskiej oraz Hożej, czyli w okolicach, gdzie przed wojną i w jej trakcie mieszkał O’Brown. Nigeryjczyk przeżył powstanie, ale od momentu kapitulacji nie ma już żadnych informacji na jego temat. Nie wiadomo też, co działo się z nim i jego rodziną w pierwszych powojennych latach.

Czasy stalinizmu i emigracja do Wielkiej Brytanii

Pod koniec lat 40. i w latach 50. utrzymywał się przede wszystkim z grania jazzu w warszawskich restauracjach. W 1958 r. wyjechał wraz z żoną i dziećmi do Wielkiej Brytanii. Już nigdy nie wrócił do Polski. Zmarł w Londynie w 1976 r.

Badaniem losów AK-owca od kilku lat zajmuje się IPN oraz Muzeum Powstania Warszawskiego. O’Brownowi poświęcona jest także książka historyka MPW dr. Zbigniewa Osińskiego pt. „Powstaniec z Nigerii”, wydana w ramach publikacji P. Śledzińskiego i M. Diouf pt. „Afryka w Warszawie. Dzieje afrykańskiej diaspory nad Wisłą”.

Klub „Idź Pod Prąd” odnajduje grób w Londynie!

Grób O’Browna odnaleziony przez Londyński Klub ‘Idź Pod Prąd’ (fot. IPP Londyn)

Pod koniec ubiegłego roku członkom londyńskiego klubu „Idź Pod Prąd” udało się dotrzeć do wskazówek, które sugerowały, w której części miasta prawdopodobnie należy szukać miejsca spoczynku O’Browna. Głównym inicjatorem akcji był Paweł Skiba.

Najpierw ustalono ostatni adres zamieszkania Nigeryjczyka po wyjeździe z naszego kraju, a następnie zaczęto po kolei kontaktować się z zarządem wszystkich cmentarzy mieszczących się w pobliżu. Po przeszukaniu baz danych okolicznych nekropoli, trafiono na informację o możliwym umiejscowieniu grobu. Po odwiedzeniu Hampstead Cemetery i sprawdzeniu lokalizacji podanej przez administrację, udało się ostatecznie potwierdzić namiary – znajduje się tam rzeczywiście miejsce pochówku żołnierza Armii Krajowej – Augusta Agboli O’Browna!

Odnaleziono także jego rodzinę, z którą członkowie IPP pozostają w kontakcie.

Osoby należące do londyńskiego klubu IPP na co dzień zajmują się w ramach wolontariatu przede wszystkim otaczaniem opieką grobów zapomnianych polskich bohaterów – czyszczeniem, sprzątaniem i renowacją opuszczonych mogił. A także – tak jak w powyższym przypadku – prowadzą działania mające na celu odtwarzanie historii tych, o których pamięć niemal zupełnie zaginęła.

Niemiecka propaganda wiecznie żywa

Jako podsumowanie historii afrykańskiego AK-owca warto przypomnieć, że już od końca II wojny światowej, zarówno II Rzeczpospolitej jak i Polsce Podziemnej starano się przypisać, za wszelką cenę, cechy rasizmu i antysemityzmu – aby następnie próbować choć część winy za Holocaust i eksterminację innych mniejszości zrzucić na Polaków. Hitlerowska propaganda, a później także lewicowe media oraz inne środki przekazu – powiązane m.in. z niemieckim lobby, powielały i powielają do teraz – w różnej formie – kłamstwa wymyślone jeszcze przez ministra propagandy III Rzeszy – Josepha Goebbelsa.

Wyjątkowo czytelną ilustracją, pokazującą poziom absurdu, do jakiego dochodzą te działania, jest przykład omawiany przez dr. Marka Baterowicza w artykule „Głos z Antypodów” („Magazyn Reduta”, nr 3/17). Autor przypomina, że już w latach 60. minionego wieku, w kilku największych australijskich dziennikach opublikowano tekst, w którym stwierdzono że: Niemcy przyszli do Polski po to, by pomóc Polakom wymordować Żydów oraz że Armia Krajowa zajmowała się chętniej mordowaniem Żydów niż walką z Niemcami

Ciekawe jak skomentowaliby takie twierdzenia afrykańscy i żydowscy żołnierze walczący w szeregach AK?

Lord Hamilton przypomina: NIE BYŁO polskich obozów zagłady

Niemiecki obóz koncentracyjny w Auschwitz

Niedawno byliśmy świadkami kolejnej współczesnej fali prób przypisywania Polsce odpowiedzialności za Holokaust i ludobójstwo popełnione przez Niemców w Auschwitz i pozostałych obozach. W reakcji na uchwałę IPN, dotyczącą m.in. penalizacji używania nieprawdziwego i krzywdzącego określenia „polskie obozy zagłady”, wbrew jakiemukolwiek rozsądkowi, większość tzw. mainstreamowych mediów, ponownie stanęła w obronie… hitlerowskiej propagandy!

Dużą, niechlubną aktywnością w tym zakresie wykazały się również brytyjskie serwisy informacyjne, które nie tylko z zaangażowaniem dalej propagowały manipulacje Goebbelsa, ale także blokowały dostęp do wiadomości kompromitujących ich absurdalną politykę.

Oburzenie antypolską propagandą wyraził m.in. angielski arystokrata – Lord Hamilton, będący również deputowanym wyższej izby brytyjskiego parlamentu (House of Lords). Przygotował oświadczenie stające w obronie prawdy historycznej i zwracające uwagę na ewidentne przekłamania powielane przez media.

Wszystkie brytyjskie redakcje, do których zostało wysłane jego stanowisko, odmówiły publikacji.

Cenzura w brytyjskich mediach

Ponieważ szlachetny gest Lorda Hamiltona spotkał się w UK z cenzurą godną faszystowskich i stalinowskich standardów, tym bardziej czujemy się zaszczyceni mogąc opublikować fragmenty jego listu na łamach naszego magazynu.

Arystokrata, odnosząc się do hitlerowskich obozów koncentracyjnych, napisał:

Były prowadzone przez rząd niemiecki, a nie przez polski rząd, który w tym czasie przebywał na wygnaniu. Nie można udawać, że Hans Frank Himler, Heidrich i inni byli Polakami! Jest to tak samo szalone, jak zaprzeczanie Holokaustowi, więc tym bardziej trudno zrozumieć, aby podobnie sformułowanie padło z ust premiera Netanjahu – czytamy w jego publikacji.

Ofiarami niemieckiego barbarzyństwa byli zarówno Polacy, jak i Żydzi. W Polsce za pomaganie Żydom karano nie tylko osobę, która pomogła, ale całą jej rodzinę. Niektórzy Polacy byli jednak na tyle odważni, aby ryzykować życiem swoim i swoich bliskich. Jestem ciekaw czy premier Netanjahu byłby dziś tak samo odważny, gdyby sytuacja była dokładnie odwrotna? – napisał na końcu listu Lord Hamilton.

 

Kajetan Soliński

źródło: Polski Magazyn w UK

Wymazywanie Polaków z historii

Praktyka ukrywania zasług polskich bohaterów rozpoczęła się już na początku II wojny światowej. Od momentu napaści Niemiec nasi sojusznicy: Anglia i Francja przyjęli strategię wyciszania niewygodnych wiadomości. W ten sposób zdradę wobec Polski starano się ukryć twierdząc, że sytuacja jest po części wynikiem nieugiętej postawy naszego rządu. Na przestrzeni lat, podobną propagandę medialną można było zauważyć w wielu innych wypadkach – ostatnio np. w relacjach z heroicznej akcji ratunkowej w Himalajach, dokonanej przez polskich wspinaczy.

Takimi metodami skutecznie zakrzyczano prawdę o kampanii wrześniowej i ukryto fakt, że zaatakowani od zachodu i wschodu Polacy, zdołali mimo tego zadać tak ciężkie straty III Rzeszy, że Hitler był zmuszony wstrzymać się z atakiem na Francję przez blisko rok. Był to zarazem rok, w trakcie którego nasz kraj praktycznie jako jedyny prowadził w Europie wojnę z Niemcami. Polska armia ani na chwilę nie zaprzestała działań. Nad Wisłą utworzono Związek Walki Zbrojnej i budowano struktury Państwa Podziemnego. Brygada Kawalerii Zmotoryzowanej gen. Maczka przedostała się nad Sekwanę, aby wesprzeć francuskie dywizje pancerne. Nasi piloci przebili się do Paryża oraz do Wielkiej Brytanii, gdzie rozpoczęli przygotowanie bojowe na angielskich i francuskich samolotach. Marynarze ORP „Orzeł” dokonali legendarnego wyczynu docierając do wybrzeża Anglii, żeby wspomóc miejscową flotę. Tysiące polskich żołnierzy przedostało się w podobny sposób na zachód, aby kontynuować walkę.

Tak w dużym skrócie wyglądały działania prawie całego pierwszego roku wojny – wojny prowadzonej, w gruncie rzeczy, samotnie przez nasz kraj przeciwko Niemcom (za wyjątkiem obrony Norwegii, w której zresztą też brało udział Wojsko Polskie – Brygada Strzelców Podhalańskich).

Niestety ogromne zaangażowanie i wysiłek naszych rodaków spotkały się kolejny raz z podobnym zachowaniem sojuszników – jak w obliczu niemieckiej agresji w 1939 r. W 1940 r. Francuzi skapitulowali – oddając swoją stolicę bez jednego wystrzału, a Anglicy, już 3 tygodnie przed poddaniem się Paryża, zaczęli prowadzić paniczną ewakuację swoich wojsk spod Dunkierki – uciekając przed wojskami Hitlera i pozostawiając na plaży setki ton ciężkiego uzbrojenia, w skutek czego znacząco doposażyli Wehrmacht.

Bohaterowie nie pasujący do nowych sojuszy politycznych

Zdobycie Monte Cassino przez Armię gen. Andersa

W kolejnych latach, następne dokonania Polaków, niejednokrotnie przeważające o losach wojny, ponownie stały się bardzo niewygodne. Wobec zmieniających się sojuszy, ci o których chwilę wcześniej mówiono że „jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym”, nagle stali się persona non grata.  Ze względu na sytuację  polityczną miedzy aliantami zachodnimi a ZSRR, zaczęto minimalizować rolę m.in. polskich pilotów, którzy ocalili Wielką Brytanię przed inwazją Niemców, ostatecznie odmawiając im nawet udziału w londyńskiej paradzie zwycięstwa.

Następnie, w obliczu szokującego obrazu Holokaustu, solidarnie milczano o zaangażowaniu polskiego podziemia, które kilka lat wcześniej, po odkryciu i rozpracowaniu niemieckiego systemu ludobójstwa, rozpaczliwie starało się przekonać przywódców państw alianckich do pomocy w ratowaniu Żydów. Niestety reszta świata pozostawała wówczas głucha na doniesienia o tragedii dokonującej się w Auschwitz i pozostałych obozach.

Niewiele później, w związku z oddaniem Warszawy do sowieckiej strefy wpływów, nagle zaczęła też ginąć pamięć o bohaterach, jeszcze przed momentem „noszonych na rękach”. Taki los spotkał m.in. I Dywizję Pancerną gen. Maczka oraz żołnierzy z Armii Andersa. Mimo że nasz kraj od 1939 r. znajdował się pod okupacją, dokonano bezprecedensowego wysiłku militarnego – Polskie Siły Zbrojne były jedną z najliczniejszych narodowych formacji walczących przeciwko Niemcom na obu frontach przez całą wojnę. Jednak, w obliczu zmieniających się okoliczności, osiągnięcia Polaków musiały zostać zapomniane.

Oczywiście w tym samym czasie, po drugiej stronie żelaznej kurtyny, pilnowano aby ci, którzy się tam znaleźli – w uznaniu ogromu zasług – trafili do katowni NKWD. Moskwa skrupulatnie dbała o to, żeby w pisanej na nowo historii przekłamać bądź zupełnie usunąć pamięć o większości bohaterskich dokonań Polaków. Wielu naszych rodaków, po latach wiernej służby swojej ojczyźnie oraz wyzwalania Europy spod niemieckiego jarzma, kończyło życie z absurdalnymi wyrokami za rzekomą zdradę, bądź kolaborację z hitlerowcami. Niestety odbywało się to za – niemal oficjalnym – przyzwoleniem niedawnych sojuszników: aliantów zachodnich i Stanów Zjednoczonych, którzy podczas Procesu szesnastu, wychwalali działanie radzieckiego wymiaru sprawiedliwości.

Natomiast o Wojsku Polskim, dalej walczącym z sowieckim okupantem na terenie niemal całego kraju, uogólniając można powiedzieć, że zarówno Zachód jak i Moskwa przyjęły taką samą politykę. Wspólnie udawano na arenie międzynarodowej, że podziemia antykomunistycznego po prostu nie ma (w 1944 r. AK liczyła blisko 400 tys. żołnierzy, a NSZ ok. 75 tys.).

Ciąg dalszy fałszowania historii – już w XXI wieku

Irena Sendler ratująca żydowskie dzieci z niemieckiego getta w Warszawie

W ostatnich latach jesteśmy świadkami ogromnego natężenia prób pisania nowej historii, dotyczącej tamtych wydarzeń. Po upływie ponad siedmiu dekad od zakończenia wojny, ponownie możemy zaobserwować kolejną „falę” wykluczania pamięci o bohaterach.  Z najważniejszych światowych środków przekazu dowiadujemy się o rzekomej współpracy Polski z Niemcami przy mordowaniu Żydów, o domniemanej kolaboracji Armii Krajowej z okupantem i oczywiście o „polskich obozach zagłady”.

Manipulacje w wykonaniu największych koncernów medialnych, takich jak m.in.: brytyjskie – BBC, The Guardian, amerykańskie CNN, czy niemieckie ZDF i szwajcarsko-niemiecki Ringier Axel Springer (wydawca polskiego Newsweeka, gazety Fakt, oraz portalu internetowego Onet), zmierzają w prostej linii do fałszowania ówczesnej rzeczywistości. Odbywające się na naszych oczach próby przekłamywania faktów, często przyczyniają się do ponownego, jeszcze głębszego zepchnięcia na margines zapomnienia, bądź zupełnego wymazania z kart historii zasłużonych Polaków.

Spirala absurdu „mainstreamowych” mediów

Z biegiem kolejnych lat, rozmach osiągnięty przez wiele tzw. „mainstreamowych” mediów, w dziedzinie uprawiania nowej polityki historycznej, doszedł do granic niemal zupełnego absurdu. Widać to było m.in. na przykładzie tragedii, która miała miejsce rok temu w Himalajach.

Szczyt Nanga Parbat zdobywała francusko-polska para wspinaczy: Elisabeth Revol i Tomasz Mackiewicz. Jednak w trakcie schodzenia, na wysokości 7.300 m. wycieńczeni himalaiści nadali wiadomość z prośbą o pomoc. Mackiewicz był już w tak fatalnym stanie, że nie mógł iść dalej. Wyczerpana Revol sama próbowała schodzić ze szczytu. Na ratunek ruszył polski MSZ – opłacając lot pakistańskiego śmigłowca wojskowego. Do akcji ratowniczej zgłosiło się 4 Polaków, przygotowujących się do wejścia na K2 – Adam Bielecki, Jarosław Botor, Denis Urubko i Piotr Tomala. Ze względu na ciężkie warunki pogodowe helikopter był w stanie przetransportować ich tylko na wysokość 4800 m.

Rozpoczęła się decydująca walka z czasem. Najmniejsza zwłoka mogła przypieczętować tragiczny los Mackiewicza i Revol. Dlatego Polacy, nie wahając się, mimo zapadającego zmierzchu, rozpoczęli wspinaczkę po ośnieżonej ścianie. Po pokonaniu w ciemnościach ponad 1100 metrów zbocza – o drugiej nad ranem udało im się dotrzeć do Francuzki. Dla ich rodaka niestety było już za późno.

Tuż po tej akcji w mediach zaczęły pojawiać się relacje o wyczynie Polaków. W glorii chwały opisywano olbrzymie niebezpieczeństwo, którego podjęli się wspinając się na zbocze w środku nocy. Można było przeczytać komentarze mówiące o bezprecedensowym osiągnięciu – dokonanym nie dla ustanowienia nowego rekordu, nie dla zdobycia kolejnego szczytu – lecz z ogromnym narażeniem własnego życia – dla ratowania innych.

Jednak relacji tych nie zdążyło ukazać się zbyt wiele, bo następnego dnia  rozpoczęła się międzynarodowa „nagonka” na nasz kraj – w reakcji na ustawę IPN dotyczącą penalizacji określeń przypisujących państwu polskiemu udział w Holokauście. Nasuwa się oczywiste pytanie – jaki to ma związek z wydarzeniami na Nanga Parbat?

Usuwanie wiadomości o naszych himalaistach

Niestety, okazuje się, że znaleziono bezpośrednią zależność. Informacja o polskich wspinaczach-bohaterach, z własnej inicjatywy, z wielkim poświęceniem ratujących Francuzkę, nie wyglądałaby dobrze przy wiadomościach kwestionujących zaangażowanie naszego kraju w ratowanie Żydów i przypisujących Polakom Holokaust. Dlatego w sporej części światowych mediów relacja o wydarzeniu w górach przeszła błyskawiczną metamorfozę. Fragment o naszych himalaistach zniknął. Z nowej wersji można za to było dowiedzieć się m.in. że Revol ocalili miejscowi Szerpowie a Pakistan z własnej dobrej woli wysłał śmigłowiec.

Dzięki temu zabiegowi szlachetny wyczyn naszych rodaków szybko przestał być niewygodnym akcentem obok doniesień o rzekomym „polskim Holokauście”. W trakcie kolejnej współczesnej fali negowania pamięci o dokonaniach i poświęceniu Ireny Sendler, Henryka Sławika, Zofii Kossak-Szczuckiej, Witolda Pileckiego, Jana Karskiego, rodziny Ulmów, rodziny Kawczyńskich, rodziny Żabińskich i tysięcy innych Polaków, naszych himalaistów też zepchnięto w czeluść zapomnienia.

Na tym przykładzie widać, na jak potężną skalę działa machina wymazywania z historii niewygodnych faktów i jak wielu aspektów dotyczy, skoro przy podważaniu zasług osób ratujących Żydów, zadbano nawet o to, żeby świat nie usłyszał o poświęceniu polskich wspinaczy.

Po wyciszeniu niewygodnych wiadomości z Nanga Parbat powrócono do dalszego uprawiania propagandy historycznej. Spośród wielu newsów o podobnej treści, poświęconych ustawie IPN-u, przywołać można np. publikację brytyjskiego dziennika The Guardian, której autor próbował dowieść że: „prawda jest taka, że pomagający Żydom (Polacy – przyp.red.) byli wyjątkiem”. Powyższa teoria prezentuje się tym bardziej niedorzecznie w świetle faktu, że niewiele wcześniej w tym samym tekście podana jest informacja o blisko siedmiu tysiącach naszych rodaków odznaczonych przez Instytut Yad Vashem za ratowanie Żydów…

Kajetan Soliński

źródło: Polski Magazyn w UK

Wymazywanie Polaków z historii

Erasing Poles from history

The practice of concealing Polish heroes’ credits started at the beginning of the Second World War. Since the German attack, our allies: the United Kingdom and France applied a strategy of suppressing uncomfortable information. They tried to hide the fact they betrayed Poland by putting about misleading news that German aggression was partly caused by “the unbending attitude of the Polish government”. Over the years there have been many noticeable similar cases of mass media propaganda – for instance, recent press reports describing a heroic rescue operation in the Himalayas led by Polish climbers.

With those tactics, truth about the Polish September Campaign was effectively shouted down. Also concealed was the fact that Poland – despite being attacked from the west by Germany and from the east by Russia – managed to inflict such heavy losses on Third Reich that Hitler had to postpone his invasion of France for almost a year. During this time our country waged on war against Nazi Germany practically alone. The Polish Army never stopped fighting, not even for a moment. They created the Armed Combat Union (Związek Walki Zbrojnej) together with other structures of the Polish Underground State. The Motorized Cavalry Brigade, led by General Maczek, managed to cross over to France to back their armoured divisions. Polish Air Force pilots also made it to London and Paris and started combat training with British and French aircrews. The Polish Navy – destroyer ORP Orzeł – accomplished the legendary achievement of reaching the English coast to support the local navy. Thousands of Polish soldiers in similar ways made it through to the West to keep fighting against Germany.

In essence, almost the entire first year of World War II looked like this. During this period, as a matter of fact, Poland conducted the war against Germany only by itself (except for the Norwegian campaign – also supported by the Polish Army – Polish Highland Brigade).

Sadly, the huge commitment and effort of Poles again encountered a similar response from their allies – as in the face of German aggression in September 1939. In 1940 the French capitulated – surrendering their capital without even a single shot. Three weeks before this, the British started the panic evacuation of their troops from Dunkirk. While fleeing from Hitler’s army, they left hundreds of tons of heavy weaponry on the seashore – in consequence significantly supplementing Wehrmacht’s resources.

Heroes not fitting in with new political alliances

Polish airmen fighting during Battle of Britain

In the following years, other Polish achievements – in many cases crucial to the outcome of the war – again became very unwelcome facts. Breaking the Enigma code, taking Monte Cassino, discovering German tests on the world’s first long-range guided ballistic missile (V2), and many others met again with the strategy of suppressing. As alliances changed, those whom just a moment before were praised with the words “Never in the field of human conflict was so much owed by so many to so few” suddenly happened to be persona non grata. Even the crucial role played by Polish Air Force pilots in saving the United Kingdom from German invasion, was minimized on account of the new political situation between the Allies and the Soviet Union. Finally they were not even allowed to participate in the London Victory Celebrations.

After that, in the face of the shocking image of the Holocaust, there was also a conspiracy of silence regarding the huge engagement of the Polish resistance. A few years earlier, after the Polish Underground State discovered and worked out German genocide system, they tried desperately many times to convince the Allies to provide assistance in saving Jews. Regrettably, at the time, the rest of the world remained deaf to the reports of the tragedy taking place in Auschwitz and other German death camps.

Shortly after the war, as a result of giving up Poland to Soviet Union, the memory of heroes – idolized just moments before – suddenly died. Among others, this happened to the 1st Armoured Division of General Maczek and soldiers from the Anders’ Army. Despite the fact that Poland, since 1939, was occupied, Poles made an unparalleled military effort – as our army was one of the largest forces fighting against Germany on both fronts during the entire war. Nevertheless, in view of changing circumstances, Polish achievements needed to be forgotten.

Monte Cassino taken by Polish gen. Anders’ Army

At the same time, on the other side of the iron curtain, those distinguished who were trapped there were hunted by Russian Secret Police (NKVD). Moscow took scrupulous care with their new version of history – to make sure there was no place for the majority of Polish heroic accomplishments. A number of Poles, after years of devoted service for their country and liberating Europe from German regime, were sentenced by the Soviets to death on ridiculous charges of high treason or collaboration with the Nazis. Sadly, all this happened with near official approval from former brothers in arms: the Allies and the United States. During the Trial of the Sixteen (a staged trial in Moscow of 16 leaders of the Polish Underground State, who were kidnapped by the NKVD) the Allies and the USA loudly praised “the exemplary work of the Soviet justice system”.

In general terms the West and the East also agreed on common policy regarding the Polish Army, that kept fighting against Soviet occupation almost across the entire country. In the international arena they both pretended such an issue did not exist…

Falsification of history continued in the 21st century

In recent years we have witnessed a huge escalation in new attempts to re-write history regarding these events. Almost 70 years after the Second World War there could again be observed another process of wiping Polish heroes from the memory. The world’s biggest mass media inform us about Poland’s alleged cooperation with Nazi Germany in killing Jews, about imaginary collaboration of Polish Home Army (the world’s largest and most effective anti-Nazi resistance) with Hitler and obviously about “Polish death camps”.

Fake news produced by the largest international media companies such as: BBC, CNN, The Guardian, ZDF and Ringier Axel Springer lead directly to falsification of the then reality. These attempts – taking place before our very eyes – cause even deeper marginalization or complete erasure of distinguished Poles from history.

Endless nonsense in mainstream media

Graves of Polish soldiers in Breda (Holland), who rescued the city from German occupation.

Over the following years the scale of manipulation in field of the new historical policy – in so called mainstream media – reached the level of absolute nonsense. Among others, this was clearly seen in a case of a tragedy that happened a couple of months ago in the Himalayas.

Elisabeth Revol and Tomasz Mackiewicz – a French-Polish couple carried out a winter ascent of Nanga Parbat, the eight-thousander “Killer Mountain”. But while climbing down from the peak at roughly 7,300 metres, both exhausted, they made an emergency call for help. Mackiewicz was already in very poor condition and he was not able to go any further. Revol despite being drained, tried to continue descending. The Polish Foreign Ministry came to the aid paying for Pakistani military chopper to attend. Four Polish climbers – Adam Bielecki, Denis Urubko, Piotr Tomala and Jarosław Botor – at the time attempting the ascent of K2 – volunteered for rescue mission. Due to severe weather conditions the helicopter managed to take them only to 4,800 metres. A deadly race against time had started. Even the smallest delay could be fatal for Revol and Mackiewicz. For this reason the Poles, without any hesitation, despite approaching dusk, started climbing the snow-covered slope of the mountain. Around 2 a.m., after ascending in darkness for over 1,100 metres, they reached the Frenchwoman. Unfortunately, it was already too late for their compatriot.

The first press reports about the Poles’ exploit appeared immediately after the rescue mission. In a blaze of glory the media described the extreme danger of climbing the mountainside in the middle of the night.  There were releases praising this unprecedented achievement – which wasn’t made for setting a new record nor for reaching another summit – but made at risk to their own lives to save others.

Nevertheless, not many articles of this kind were published. As an international smear campaign against Poland started the very next day – a reaction to new legislation prepared by the Polish Institute of National Remembrance, in which they penalise use of the term “Polish death camps” and similar ones indicating participation of the Polish State in the Holocaust. This leads to the question: What does this have to do with situation on Nanga Parbat?

Deleting information about Polish climbers

Polish climbers during rescue mission on Nanga Parbat

Sadly, a direct connection between these events was found. News about Polish hero-climbers, who, on their own initiative, selflessly put their lives at risk to save Frenchwoman, wouldn’t look good next to information questioning commitment of our country to saving Jews and accusing Poland of the Holocaust. For this reason, in a substantial part of the mass media, the record of the events in the Himalayas underwent a sudden transformation – the description of the Poles’ achievement simply disappeared. In the new version of the story one could find out that Elizabeth Revol was rescued by local Sherpas and that Pakistan sent a chopper out of its own good will.

Thanks to this manoeuver, the noble exploit of our compatriots quickly ceased to be a very uncomfortable fact next to information about imaginary “Polish Holocaust”. As a result of this new contemporary phenomenon – the denial of facts about accomplishments and sacrifice – our climbers have been pushed into the same abyss of oblivion as: Irena Sendler, Henryk Sławik, Zofia Kossak-Szczucka, Witold Pilecki, Jan Karski, Ulma family, Kawczyński family, Żabiński family* and thousands of other Poles.

This example reveals the extent to which uncomfortable facts have been wiped from our history and quite how many aspects of our activity it affects. From the questioning of the commitment of Poles to saving Jews to silencing the sacrifice and achievements of our climbers.

When the unwanted facts about Naga Parbat were successfully glossed over, the media returned to their historical propaganda. Among number of similar news, regarding the legislation prepared by the Polish Institute of National Remembrance, the article in The Guardian may serve as a sample. Its author tried to prove that “(…)truth is that the rescuers (Polish – ed.note) were the exception”. This theory looks even more absurd considering the fact, that in the same publication, the information about almost seven thousands Poles awarded for saving Jews by the Israel’s Yad Vashem Holocaust museum – was mentioned just a couple of lines above…

by Kajetan Soliński

* Irena Sendler – Polish social worker who served in the Polish Underground State during World War II in German-occupied Warsaw. She organized a whole network smuggling Jewish children out of the German ghetto. She saved about 2,500 Jews. In 1943 she was arrested by the German Gestapo and during a brutal interrogation was tortured and beaten almost to death – but she still didn’t give up the list of saved children Germans wanted. The Polish resistance managed to rescue her and when she recovered she carried on saving Jews until the end of the war.

Henryk Sławik – Polish politician and diplomat, who during World War II saved 5,000 Jews by giving them false Polish passports with Catholic designation. In 1944 he was arrested and executed with his fellow Polish activists in the German concentration camp in Gusen.

Zofia Kossak-Szczucka – Polish writer and World War II resistance fighter. She co-founded the Council to Aid Jews (Żegota) – as a department of Polish Underground State. Żegota was set up to assist Polish Jews to escape the Holocaust. Her organisation rescued about 60,000 Jews, which accounts for half of all the Jews who survived the Holocaust in occupied Poland. In 1943, she was arrested by the Germans and sent to the Auschwitz Death Camp.

Witold Pilecki – Polish cavalry officer, intelligence agent and resistance leader. During the Second World War he volunteered for a Polish Underground State operation that involved being imprisoned in the Auschwitz concentration camp in order to gather intelligence. While in the camp, he organized a resistance movement and informed the Western Allies of Nazi Germany’s Auschwitz atrocities as early as 1941. He escaped from the camp in 1943 after nearly 2½ years of imprisonment and prepared the first comprehensive Allied intelligence report on the Auschwitz Death Camp and the Holocaust (known as Witold’s Report), consisting of over 100 pages. The document includes details about the gas chambers, “selektion”, and the sterilization experiments. It states that there were three crematoria in Birkenau able to burn 8000 people daily. But the British government, which received the report, filed it away with a note that there was no indication as to its reliability. Pilecki did not give up and supplemented the document with the reports of two other eyewitnesses of Holocaust who escaped from Auschwitz (Jerzy Tabeau and Roman Cieliczko) – known jointly as the Auschwitz Protocols – and delivered them to the Allies but they again refused to take any action.

He took part as a soldier in the Warsaw Uprising in 1944. He remained loyal to the London-based Polish government-in-exile after Soviet Russia takeover of Poland. He was arrested in 1947 by the Stalinist secret police and executed in 1948. Information was suppressed about his exploits and fate until 1989 by the Communist regime.

Jan Karski – Polish World War II resistance-movement soldier. In 1942 Karski performed a secret mission to obtain information about Nazi atrocities in occupied Poland. In order to gather evidence, Karski was twice smuggled by the Jewish underground into the Warsaw Ghetto for the purpose of directly observing what was happening to Polish Jews. Also, disguised as an Estonian camp guard, he visited Durchgangslager transit camp and Bełżec death camp.

In 1942 and 1943 Karski repeatedly reported to Poland’s Western Allies about the situation in German-occupied Poland, especially about Germany’s destruction of the Warsaw Ghetto and about Germany’s extermination camps on Polish soil that were murdering Jews, ethnic Poles, and other nationalities. He had also carried out of Poland a microfilm with further information from the underground movement on the extermination of European Jews in German-occupied Poland.

Karski in person met with the British Foreign Secretary, giving a detailed statement on what he had seen in Warsaw and Bełżec. He then travelled to the United States, and in 1943 personally met with President Franklin D. Roosevelt in the Oval Office, telling him about the situation in Poland and becoming the first eyewitness to tell him about the Jewish Holocaust. Roosevelt did not ask one question about the Jews, just said that would be checked after the war, and ended the meeting. Karski did not give up and went on to meet with many other government and civic leaders in the United States, including Supreme Court Justice Felix Frankfurter, Cordell Hull, William Joseph Donovan, and Rabbi Stephen Wise. Karski presented his report also to media, members of the Hollywood film industry and artists, but without any result.

Ulma family – Polish family: Józef Ulma, his wife Wiktoria, and their six children, who were all murdered by the Germans in 1944, along with the eight Jews whom they had been sheltering.

Kawczyński family – Polish family: Jan Kawczyński, his wife Helena and their daughter Magdalena, who sheltered eight Jewish families on their farm near Warsaw. They were murdered by the Germans, who first killed their 10-year old daughter in front of them, before forcing Jan to watch his wife being murdered – prior to being shot himself.

Żabiński family – Polish family of zoo-keepers: Jan Żabiński, his wife Antonina and their son Ryszard, who from the beginning of World War II used their house and the zoo itself to shelter hundreds of Jews. Availing himself of the opportunity to visit the Warsaw ghetto ostensibly to inspect the state of the flora within the ghetto walls, Żabiński maintained contact with his Jewish colleagues, friends and their families from before the German invasion, helped them escape and sheltered them. The Polish Underground State kept helping him with maintenance costs and provided false passports for those who sought refuge elsewhere. They saved over 300 Jews.

Jan Żabiński was also an active member of the Polish Underground movement – the Home Army. In the rank of lieutenant he participated in the Warsaw Uprising in 1944. Upon its suppression, he was taken as a prisoner to camps in Germany. His wife continued their work, looking after the needs of the Jews.

 

źródło: Polski Magazyn w UK

artykuł: https://polskimagazyn.uk/erasing-poles-from-history/